Ofensywa styczniowa 1945r.
15 stycznia 1945r., po blisko 6. letniej
okupacji niemieckiej Dębowiec został oswobodzony przez żołnierzy Armii
Radzieckiej.
Starsi mieszkańcy Dębowca pamiętają ten czas. W 1973r. w Moskwie
opublikowane zostały wspomnienia marszałka Związku Radzieckiego Kiryłła
Siemionowicza Moskalenki, zatytułowane „Na froncie południowo – zachodnim. 1943
-1945”. W ich tomie II znajdują się rozdziały traktujące o operacji jasielsko –
gorlickiej. Tam między innymi informacje o działaniach w okolicach Dębowca.
Oczami dowódcy wyglądały one następująco / w
wolnym przekładzie Benedykty Mastej i Andrzeja Dziedzica /:
„ Aby grupa szturmowa mogła gwałtownie ruszyć w momencie
przedzierania się przez strefę obronną,
czemu towarzyszyć powinno rozbicie stawiającego opór wroga, planowano
utworzenie grupy bojowej. Do jej
dowodzenia był wyznaczony generał – lejtnant N.K. Kirjuchin.
Przydzielono mu 8 oficerów – operatorów i zwiadowców. Plan przewidywał, że
zadaniem tego oddziału będzie zajęcie
pozycji na zachodnim brzegu rzeki Wisłoki i ma to przykładowo nastąpić w
środkowej części pierwszego dnia operacji. Oddział bojowy ma wejść w rejon
Dębowca i mając z przodu oddział zwiadowczy, jedną kolumną wysunie się przez
Osobnicę,
Harklową i Wójtową. Stąd, zgodnie z planem oddziały
zwiadowcze z pierwszej linii rozchodzą się według następująco:
oddział zwiadowczy w ilości pięciu czołgów, pięciu samobieżnych dział
pancernych, baterii przeciwczołgowej, kompanii piechoty i oddziały saperów –
idą na północny zachód celem zdobycia miasta Biecza i przeprawy przez rzekę
Ropę w tym rejonie; samodzielny
oddział w podobnym składzie – w
kierunku zachodnim, celem zdobycia stacji Zagórzany, potem – po przeprawieniu
się przez rzekę Ropę i przez węzeł dróg – dalej na zachód; kolejny samodzielny oddział w podobnym
składzie kieruje się na południowy zachód przez Lipinki, Dominikowice i Sękową, gdzie ma za
zadanie ubezpieczać od strony południowej oraz kontrolować działania głównych sił grupy szturmowej, skierowane na Gorlice.
Główne siły z kierunku Wójtowej mają przed sobą oddział zabezpieczający, przez
Kobylany mają uderzyć na Gorlice i opanować ten punkt. Nieduży oddział zwiadowczy może być rzucony na lewą stronę od
głównych sił, w kierunku Rozdziela, a następnie będzie przesuwał się w stronę Gorlic. Głównym zadaniem grupy
bojowej było zdobycie miasta Biecza,
Gorlic i przeprawy przez rzekę Ropę.
Oddział miał poruszać się po głównych drogach i nie wdawać w walki o zdobycie
innych, odległych punktów. Miał je omijać i w możliwie szybkim tempie przesuwać się
do punktów, gdzie czekało główne
zadanie. Po wykonaniu tego zadania,
oddział miał zatrzymać się i
zaczekać na główne siły, a potem kontynuować marsz na zachód”.
Po tych
przygotowaniach wszyscy oczekiwali sygnału do natarcia.
O 20.15 / 14 stycznia
/ zaczęło się przygotowanie
artyleryjskie. Jeśli chodzi o jej
skuteczność autor przywołuje opinie żołnierzy niemieckich z 545 i 320 dywizji 11 korpusu SS, wziętych do
niewoli: ”nieoczekiwanie dla wszystkich zagrała rosyjska artyleria z taką siłą,
że nikt nie odważył się na
przemieszczenia i starał się przywrzeć
do ziemi. Pociski spadały w okopy, miejsca ogniowe oraz blindaże, które zostały
zniszczone, a pod którymi chronili się żołnierze. W czasie ostrzału oddział otoczyli
żołnierze rosyjscy. Okazało się, że wdarli się do okopów i z 14 żołnierzy
oddziału zabili 6 a resztę, wraz z dowódcą, wzięli do niewoli”; „ atak był
nieoczekiwany. Artyleria biła po transzejach, polach minowych, blindażach.
Rosjanie pojawili się nieoczekiwanie, wdzierali do okopów, strzelali z marszu”;
„ o piątej nad ranem był u nas alarm bojowy. Kiedy się kończył, odetchnęliśmy:
chwała Bogu, co najgorsze za nami, noc mija. Nie zdążyliśmy tego powiedzieć,
jak zaczęto oświetlać teren. Ledwo zdążyłem zgonić żołnierzy pod blindaż. Tam
zbiliśmy się grupę i powiedzieli : będzie co będzie, jeśli przyjdzie Iwan,
podniesiemy ręce”; „rano 15 stycznia zaczął się huraganowy ogień. Pociski
padały bardzo celnie. Odpowiedzieć /
ogniem / nie mogliśmy, ponieważ Rosjanie nie dawali podnieść głowy. Kto nie
zginął, ten podnosił ręce – ja także. Nie było gdzie uciekać. Widzieliśmy, jak
Rosjanie nas okrążali’.
I dalej autor: „ Grupa
bojowa pod dowództwem generała –
lejtnanta Kirjuchina szybko przesuwała
się do przodu. Wprowadzono ją do walki po tym, jak częściowo strzelcy zajęli rubieże rzeki
Wisłoki. Wieczorem grupa bojowa swoje siły skoncentrowała w Osobnicy, a około
godz. 21 opanowała węzeł dróg i zamieszkałe rejony Wójtowej.
Wysyłając stad swoje oddziały, rozpoczęła działania bojowe na Gorlice. Pod koniec dnia wojska
dotarły na granicę Przysiek, Harklowej, Osobnicy Górnej, Dobryni, Zawadki,
Osieka, Toków i Poraja. Obrona
wroga została przesunięta 16 km od linii frontu, 18 km wgłąb. Zdobyto 49 miejscowości
w tym Dębowiec i Osiek. Dworzec i drogi prowadzące z Jasła były zniszczone.
Bardzo dobrze działały artyleria i saperzy. Po
sile ich uderzenia można było wnioskować, że w ciągu pierwszego dnia
walki zrzucili na wroga 136 000 min i pocisków. Aby dostarczyć taką ilość
broni, potrzebowano 122 wagonów”.
Ta ostatnia uwaga koreluje z
opiniami mieszkańców min. Osobnicy, którzy byli przekonani, że po potężnym ostrzale rosyjskim z Dębowca nic nie zostało.
Tymczasem zniszczenia objęły niewiele domów,
teren klasztorny, gdzie
zniszczony został budynek dworski, dach kościoła i zabudowania
gospodarcze, a także kościół św. Krzyża, z wyposażenia którego niewiele zostało,
a ślady pocisków widoczne były jeszcze przez szereg lat. Tego dnia zginęli od
pocisków w Dębowcu: Antoni Gajewski,
Jakub Gliwa, Maria Gryboś, Maria
Piesowicz, Anna Rodak, Zofia Spólnik,
Edward Szafir, Stanisław Trybus, Piotr Wojtunik, Eugeniusz Zoła i Wincenty
Zoła. W okolicznych miejscowościach zginęli nadto: Feliks Chochołek, Kazimierz Kurowski,
Józef Mastej i Kazimierz Mastej – Zarzecze, Maria
Chochołek, Anna Kasprzyk, Katarzyna Lawera, Błażej Łopatkiewicz, Antoni Marek,
Pawłowska, Izydor Stachowicz, Stefania Stachowicz, Maria Żebracka, Feliks
Żebracki i Stanisław Żebracki – Nowy
Glinik, Bronisław Farej, Franciszek Furmankiewicz, Helena Rzońca, Marcin Rzońca
i jego wnuk – Łazy Dębowieckie, Marian Skowron, Władysław Wojtunik i Zygmunt
Zajdel – Majscowa.
Jak wspominał Feliks Łonicki – tego
dnia / 15.01.1945r. / ranek wstał mroźny i śnieg skrzył się do słońca.